Translate

czwartek, 27 listopada 2014

Thanksgiving czyli God Bless America

Przy okazji różnych lekcji, gdy pytam o potrawy z innych krajów, słyszę całą litanię wspaniałości. Każdy zna włoskie spaghetti, risotto czy pizzę, francuskie ślimaki i żabie udka, hiszpańskie Paellas, gazpachos czy tortillas. Gdy jednak pytam o potrawy typowo amerykańskie od razu słyszę śmiech i zawsze, ale to zawsze … pojawia się sławetny hamburger … no czasami zamieniony na cheeseburgera.
Otóż nie moi drodzy! To nie jest amerykańskie jedzenie! Dzisiaj obchodzimy jedno z największych amerykańskich świąt – Thanksgiving czyli Święto Dziękczynienia. Dlatego też pomyślałam, że warto opisać taki typowy amerykański obiad jaki serwuje się tego właśnie dnia, będąc wdzięcznym za wszystko co stało się w roku ubiegłym.
Z historycznego punktu widzenia pierwszy obiad od którego cała tradycja powstała, według źródeł, składał się z kaczek, sarniny, ryb, homarów, krewetek, rożnego rodzaju jagód oraz dyni. Pycha? Prawda? Niewiele ma to wspólnego z hamburgerami.
Ale zacznijmy od tego czym zachwycać się będą dzisiaj Amerykanie zasiadając do stołu. Zacznijmy więc od gwiazdy wieczoru czyli wspaniałego indyka.  Upieczony w całości, serwowany na ogromnych, tylko w ten dzień używanych  tacach, zawsze zostaje wniesiony do jadalni, gdy już wszyscy zasiądą do stołu a obowiązkiem głowy domu jest przy zachwycie obecnych biesiadników pokroić go tak aby wszyscy dostali to co najlepsze. Indyk musi być oczywiście upieczony z nadzieniem, które tradycyjnie zawiera w sobie mieszankę kukurydzy, grzybów, selera, cebuli,  szałwii i jagód z kukurydzianym chlebem.  Obiad świąteczny nie byłby prawdziwie amerykański gdyby do indyka nie serwowano żurawiny ( moja babcia zawsze na to mówiła albo gogodze albo brusznice ) oraz ciemnego, pysznego sosu gravy. Obowiązkowym daniem jest też zupa dyniowa, na którą przepis zamieszczam poniżej. Do tego na świątecznym stole zawsze goszczą ubite na krem ziemniaki, bardzo często podawane są też słodkie ziemniaki w pomarańczowo – złocistym kolorze , zielona fasolka z tymiankiem, rozmarynem oraz szczypiorkiem posypana szalotką i skropiona oliwą oraz marchewka smażona na oleju kokosowym z dodatkiem miodu, pieprzu Cayenne oraz pietruszki. Wszystko to zjada się ze świeżo upieczonym, domowym chlebem kukurydzianym a na deser zawsze serwowane jest ciasto dyniowe oraz szarlotka ze świeżo ubitą śmietaną. 
Dzisiaj w każdym amerykańskim domu takie pyszności znajdą się na świątecznym stole a każdy szanujący się Amerykanin, będąc wdzięcznym za dary roku poprzedniego, w gronie rodzinnym spędzi ten wieczór objadając się typowo amerykańskim jedzeniem ( nie hamburgerami! ) .  Będąc wdzięczną za to wszystko co mnie spotkało, tak samo zrobię to dzisiaj ja. :-D
Zupa dyniowa:

Na oliwie należy zeszklić pokrojoną cebulkę. Dodać do niej pokrojoną w małe kawałki dynię, masło, pokrojoną marchewkę i dwa plasterki imbiru. Polać to świeżym sokiem pomarańczowym. To wszystko smażyć jakieś 10 minut a następnie zalać bulionem ( może być warzywny ) i zagotować. Gotować mniej więcej 20 minut a potem dodać resztę soku pomarańczowego, śmietanę, doprawić do smaku pieprzem, solą  i dokładnie zmiksować. Gotować jeszcze przez jakieś 5 minut. Serwować ze śmietaną, można posypać zmielonymi orzechami lub pestkami słonecznika. Pycha!!!!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz