Jeszcze parę dni, paręnaście godzin I będziemy mieć nowy 2017 rok.
Wiesz co? Jak sięgam pamięcią, te ileś tam lat wstecz, to wydaje mi się, że
dawniej trochę inaczej spędzało się Sylwestra. Pamiętam, że na parę miesięcy
przed tą wielką nocą, nie można już było kupić biletów na żaden bal a od
początku grudnia wieszaki w sklepach uginały się od sylwestrowych kreacji
błyszczących cekinami i przeplatanych srebrem lub złotem…. Ludzie już dużo,
dużo wcześniej umawiali się na domówki, kobiety oblegały kosmetyczki i
fryzjerów .. a od końca Świąt Bożego Narodzenia nie mówiło się o niczym innym
jak o tym, gdzie kto idzie, w czym i z kim się będzie bawił. Wszak dla wszystkich
ma to być ta najwspanialsza i magiczna noc zamykająca to co było w niebycie
przeszłości, otwierając jednocześnie drzwi do tego co będzie, do nowego, do
lepszego i na pewno bardziej ekscytującego.
Teraz rozmawiając ze znajomymi okazuje się, że większość spędza tą noc w
domu, spokojnie czekając na północ, jadą gdzieś na narty, idą do kina, opery
lub teatru, jadą zwiedzać jakieś europejskie miasto lub lecą na drugą półkulę
spędzić Sylwestra pod palmami na plaży.
Zmienia się! Niewiele osób ma już ochotę szaleć na parkiecie do białego
rana a potem cały dzień leczyć kaca nie pamiętając de facto co działo się
poprzedniej nocy. A tak kiedyś spędzało się tą noc. I dobrze. Ludzie zaczęli
traktować te parę dni wolnego jako możliwość odpoczynku, zrobienia czegoś
wspaniałego i niezapomnianego, pojechania gdzieś, zobaczenia czegoś … No bo tak
prawdę mówiąc z czego się tu cieszyć i co żegnać? Te 60 sekund pomiędzy “było”
a “będzie”. To samo możemy zrobić o każdej północy, kiedy kończymy jeden dzień
a zaczynamy następny. Czemu my tak bardzo cieszymy się z nadejścia nowego roku?
I to co roku dokładnie robimy to samo. Z czego tu się cieszyć? Przecież
świętując nowy rok, cieszymy się z tego, że jesteśmy starsi. A co jeżeli te
najlepsze lata mamy już za sobą? Świętujemy, że coś odchodzi w zapomnienie. Ale
czy dobrze? Co roku słyszę od niezliczonej ilości ludzi “Oby ten rok już się
skończył! To najgorszy rok jaki przeżyłam/łem!” Hm! Po pierwsze … przeżyłaś a
to już powód do zadowolenia. Po drugie … czy naprawdę w odchodzącym roku
wszystko było takie złe? Nie było wspaniałych chwil, radości, uśmiechu? Nie
było spotkań ze znajomymi czy wyjątkowych randek? Nie było wakacji, wyjazdu na narty
lub spacerów z psem? Dlaczego co roku uważamy, że ten następny będzie lepszy? A
co jeżeli nie będzie? A jeżeli ten najwspanialszy rok naszego życia właśnie z
ulgą żegnamy?
Ja uważam, że każdy rok jest wyjątkowy i cudowny. Każdy ma dla mnie jakąś
niespodziankę w zanadrzu. Każdy rok daje mi dużo radości i trochę smutku …, ale
też bez tego smutku nie wiedziałabym co to radość. Każdy rok jest inny i każdy
przynosi dokładnie to co przynieść powinien. Miejmy tylko nadzieję, że to co
przyniesie to dużo radości, jakieś tam smutki, ale do pokonania, … że da nam
dużo powodów do uśmiechu, ale też do zadumy …

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz